• Leśny już za nami! Nie było łatwo, ale tego właśnie wszyscy oczekiwali


    Debiutujący w tym roku dystans 21 km przyciągnął aż 238 uczestników, a 10 km aż 240 osób. Co ważne, dwa tygodnie przed startem już limit był wyczerpany, a organizatorzy wiedzą, że w kolejnych latach trzeba zwiększyć liczbę miejsc. Leśny Bieg i Marsz w Gdyni to przełaj w najlepszym wydaniu – w całości leśny i obfitujący w liczne przewyższenia.
    Oczekiwanie na tę imprezę rozpoczęło się już kilka tygodni przed 22 kwietnia, a napięcie narastało wraz z każdym dniem. Organizatorzy zadbali, by uczestnicy zaznajomili się z trasą i dobrze przygotowali do tego wyzwania – odbywały się bowiem indywidualne darmowe konsultacje z trenerami, przeprowadzono również trening na wszystkich trasach i oczywiście zaprezentowano unikatowe koszulki z motywem przewodnim imprezy – zielonym, tętniącym życiem sercem, które przewijało się na medalach, banerach i w reklamach.
     

    Impreza odbyła jak zwykle już na terenie dzielnicy Witomino-Leśniczówka, a start umiejscowiony był nieopodal boiska piłkarskiego. Nowością w tej edycji było przeniesienie biura zawodów do pobliskiego zespołu szkół nr 7, dzięki czemu zupełnie zredukowano tłok w okolicach startu i uniknięto kolejek do toalet. Pod biurem ustawiono trzymetrowy baner z listą startową, na której uczestnicy mogli sprawdzić swój numer startowy i sprawniej odebrać swój pakiet startowy.
    W okolicach samego miasteczka zawodów furorę robiła natomiast ścianka Leśnego Biegu i Marszu i duży baner przedstawiający przebieg trasy i umiejscowienie punktów z wodą.
    Starty rozpoczęły się od godziny 11:00, gdzie w odpowiednich odstępach wyruszali biegacze i kijkarze na obu dystansach.


    Sama trasa zdecydowanie niebyła łatwa i ze względu na nocne opady deszczu została w jednym miejscu poprowadzona trochę inaczej niż zakładano, przez co dystanse zostały wydłużone o około kilometr. Dużym plusem był brak okrążeni, ci którzy startowali na 10 km robili jedną pętlę, tak samo jak ci, którzy startowali na 21 km (z tym, że ta pętla była dłuższa). Zawodnicy przede wszystkim zadowoleni byli z ukończenia całego dystansu, zwłaszcza, że ostatnim kilometrze czekała ich ostatnia i dość poważna górka, pod którą tylko nieliczni biegacze byli w stanie podbiec, a praktycznie wszyscy musieli srogo zwolnić.

    Walka oczywiście była bardzo zacięta, niemniej jednak wszystko rozstrzygnęło się w okolicach środka trasy i na samej mecie nie było spektakularnych roszad.


    W taki oto sposób w biegowym półmaratonie bezkonkurencyjny był Robert Sadowski, który drugi raz z rzędu wygrał Leśny Bieg i teraz prześcignął swoich rywali o, bagatela, sześć i pół minuty, finiszując z czasem 1:23:37. Drugi był Daniel Chuchała (1:30:19), a trzeci Łukasz Keslinke (1:32:06).
    Wśród pań również zwyciężyła faworytka – Aleksandra Baranowska-Trzasko (1:42:51), prześcigając Elżbietę Tuwalską o prawie dwie minuty (1:44:37), a Natalię Chatkinę o ponad trzy (1:45:13).

    Dychę w biegu dosłownie zdominował Marcin Miszewski, który miał jeszcze większą przewagę nad swoimi rywalami niż Robert Sadowski, kończąc 10 km z czasem 39:40, gdy drugi, siedemnastoletni Marcin Grzybowski miał czas 46:17. Michał Felon zajął trzecie miejsce na podium z czasem 47:29.
    Iwona Szabłowska z kolei wygrała 10 km z czasem 54:06, za nią była Kamila Szulc (57:48), a za nimi już Monika Beyer-Wróblewska (59:23).

     

    PEŁNE WYNIKI


    W nordicu ciekawie rozłożyły się miejsca na podium, ponieważ duża część zawodników czołówki, startujących zwykle na 10 km, tym razem pokusiła się na 21, co sprawiło, że nastąpiło przetasowanie w standardowym układzie podium.
    Tak oto na 10 km zwyciężył Robert Kowalczuk z czasem 1:20:57, za nim ukończył Piotr Witkowski (1:24:17), następnie na metę weszło pięć pań – kolejno Urszula Czajka (1:26:26), Magdalena Łutek (1:26:29), Anna Szarszunowicz (1:27:10), Anna Pilecka-Prądzyńska (1:28:02), Agnieszka Gzela (1:28:14), po której finiszował trzeci z panów – Eugeniusz Szymanowski (1:28:33).

    W półmaratonie konkurencję zdeklasował Olgierd Depka-Prądzyński z czasem 2:26:26, lepszy od Adriana Tofila o ponad osiem minut (2:34:43). Trzeci był Michał Piotrowski (2:34:58).

    Wśród kobiet zwyciężyła Adrianna Lipko z czasem 2:49:13, po niej wpadła na metę Hanna Melzer (2:51:26), a za nimi Katarzyna Szpilman (2:56:47).


    Na mecie na zawodników czekał posiłek regeneracyjny serwowany w wersji mięsnej i wegetariańskiej przez restaurację ON/OFF, dzięki czemu poprzeczka na następny rok została postawiona naprawdę wysoko.
    Właśnie w tej restauracji odbyło się wieczorem afterparty, na którym podsumowano imprezę, zawiązano nowe znajomości i napito się złocistego trunku wydawanego na podstawie numerów startowych.

    Restauracja ON/OFF bierze udział w Restaurant Week – festiwalu najlepszych restauracji, odbywającym się w dniach 21-30 kwietnia i ma przygotowane na ten czas specjalne i niezwykle smaczne menu! Zapraszamy serdecznie :)

    Krótko mówiąc – było zacnie! Do zobaczenia za rok!

    GALERIA ZDJĘĆ

Leśny Bieg i Marsz © 2016-2017. Obsługiwane przez usługę Blogger.